Czasem jeden pomysł wspaniale buduje nam cały spektakl. W tym wypadku był to fragment scenografii, wokół którego wszystko się działo. A była to…

LODOWA GÓRA

                Przepiękną górę lodową stworzyłam razem z dziećmi do spektaklu o Królowej Śniegu. Było to dziecinnie proste, a dało spektakularny efekt. Wykorzystałam grubszą folię, którą kupiłam w sklepie ogrodniczym. Chciałam, żeby góra lodowa miała przynajmniej 3 metry wysokości, więc potrzebowałam folii o wymiarze około  8 na 8 m. Taki foliowy kwadrat zastały dzieci u mnie w pracowni, kiedy przyszły na warsztaty. Aby stworzyć górę lodową musieliśmy wyznaczyć środek folii, a następnie zamienić kwadrat w koło. Zamienić kwadrat w koło? To okazja do szukania różnych rozwiązań. Pomysłów było kilka, ale nie udało nam się dzięki nim uzyskać idealnego koła. Próbowaliśmy zaokrąglić kąty kwadratowi, ale wciąż daleko mu było do ideału. Potem wszyscy usiedliśmy na folii i złapaliśmy się za ręce, tworząc koło, ale nie mieliśmy pomysłu, jak je odrysować. Wreszcie pokazałam im kawałek sznurka i pisak. Sznurek był za krótki, by nim wytyczyć obrys koła. Podpowiedziałam dzieciom, by złożyli ogromną płachtę folii na pół i jeszcze raz na pół. Powstał zdecydowanie mniejszy kwadrat. Potem na jednym końcu sznurka zrobiliśmy małą pętelkę. Włożyliśmy do niej pisak. Potrzebowaliśmy sznurka o długości boku naszego kwadratu.

sobota, 17 luty 2018 21:29

Inspiracja Japonią !!!

                                                    ***

                Kiedyś pracowałam z grupką dzieci w wieku szkolnym i ich instruktorem. Grupka spotykała się w wiejskiej świetlicy i na swoim koncie miała dopiero pierwsze teatralne występy. Dzieciaki miały wspaniałego instruktora, który bawił się razem z nimi i wymyślał im różne teatralne zadania do wykonania. Rzucał hasło, a dzieci improwizując - tworzyły jakąś krótką opowieść. Przyglądałam się temu z boku i pomyślałam, że bardzo fajnie się na to patrzy - tworzy się jakaś historia, a dzieciaki wspaniale i kreatywnie się bawią. Zaproponowałam, by rozwinęli te etiudy i stworzyli z nich spektakl, ale instruktor powiedział, że to są tylko takie ćwiczenia, takie zabawy teatralne - PRZED właściwą próbą. Tworzenia własnego scenariusza trochę się obawiał. Zdradził jednak, że ma pragnienie zrobić spektakl inspirowany Japonią i że zagłębi się w tekstach - może znajdzie coś ciekawego. Mieliśmy się spotkać za kilka tygodni. Wciąż w myślach wracałam do tych dzieci i widziałam ich oczy pełne pasji, rozgorączkowane, odgrywające dalszą część opowieści. Zaczęłam widzieć też inne obrazy - duże formy origami i białe stroje, jakby z pogniecionego papieru, cienie, które nagle, w jednej chwili stwarzały światy i wplatały magiczny świat w ten rzeczywisty. Zdecydowałam, że spróbuję jeszcze raz ich przekonać, by jednak napisali swoją historię, a ja im pomogę i razem podczas warsztatów wyczarujemy cały ten magiczny świat.

Materia ma to do siebie, że lubi robić nam psikusy. Każdy zna stwierdzenie “złośliwość rzeczy martwych”, wygłaszane chętnie, kiedy niesforna materia wymyka się nam spod kontroli, a wszystko idzie dokładnie odwrotnie niż zamierzaliśmy. Wbijany gwóźdź wygina się pod młotkiem, jakby był z plasteliny. Taśma klejąca robi wszystko, tylko się nie klei, a farba, którą z namaszczeniem nałożyliśmy, pęka, łuszczy się i efektowną kaskadą opada na świeżo umytą podłogę. Nie zaprzeczę, takie sytuacje mogą zaistnieć, ale wynika to głównie z nieznajomości zasad używania tych materiałów. Muszę stanąć po stronie materii - ona nie jest złośliwa. Często się zdarza, że taśma sama przykleja się równiutko już za pierwszym razem, albo nitka wskakuje od razu w ucho igielne, a farby wystarcza idealnie do zamalowania calutkiej ściany!

czwartek, 12 styczeń 2017 00:00

Heej, teatromaniacy!

Zwykły kłębek włóczki - szorstki sznurek w burym kolorze przywołuje pod powieki obrazy … chwytam za koniuszek i … widzę jak mała dziewczynka na balkonie dowiązuje długie kawałki sznurka zabawkom i opuszcza je w dół - by chodziły po dolnym tarasie. Pluszowy konik i kot prowadzą rozmowy, tańczą, kłócą się - po prostu żyją. Nikt tego nie widzi oprócz niej samej. Teatr dziecięcej wyobraźni. Minęły lata…

To wciąż ja, Agnieszka, i moja droga - spotkałam na niej wielu nauczycieli, miałam cudownych Profesorów. Ich słowa zamieszkały we mnie na zawsze - to fundament, na którym do tej pory buduję. Ufam swojej intuicji, bo zaprowadziła mnie tu, gdzie jestem. Jestem scenografem, mam wolny zawód, firmę i wspaniałych ludzi obok, którzy mocno mnie wspierają. Tworzę NOWE i wciąż inspiruję siebie i innych. Prowadzę warsztaty z ludźmi w różnym wieku - by otworzyć ich na kreację i pomóc zdobyć nowe umiejętności. Kocham teatr za jego magię i język symboli - wciąż jestem tą samą małą dziewczynką, która przywiązuje kawałki włóczki konikowi oraz kotu z pluszu i opuszcza je z balkonu, by tworzyć teatr swojej wyobraźni - z jedną różnicą - teraz przychodzą widzowie.